Wirus przekształcił szpital Maridi w kostnicę. Gdy przenosił się z łóżka na łóżko, zabijając jednego chorego po drugim, lekarze zaczęli obserwować u żyjących jeszcze pacjentów ob­jawy obłędu, psychozy, depersonalizacji. Niektórzy z nich mimo krwotoków zrywali z siebie bieliznę, wybiegali nago ze szpitala i snuli się ulicami miasta szukając swych domów, jak gdyby nie wiedzieli, co się stało i w jaki sposób znaleźli się w tym stanie. Nie ulega wątpliwości, że wirus Ebola uszkadza mózg i wywołuje psychotyczne otępienie. Nie jest jednak łatwo odróżnić uszkodzenia mózgu od objawów strachu. Nic dziw­nego, że człowiek zamknięty w szpitalu, gdzie pacjenci ulegają w swych łóżkach rozkładowi, próbuje ucieczki, a jeżeli krwawi i jest przerażony, może zrywać bieliznę i wówczas uchodzi w oczach ludzi za obłąkanego. .

- Na podstawie raportów, które widziałem, sir, świergot trwa. Niestety to, co. Zamiast tego uwagę Reda przyciągają tacy artyści jak Rubens, dei Roberti i Holbein, którzy ukazywali Judasza w różnych odcieniach szarości, a nie w całkowitej czerni jako wcielenie zła.. — Jestem przy aparacie. Słucham. – Mężczyzna, który ma odpowiednich wrogów, może dokonać wszystkiego – stwierdził z uśmiechem Vargas.. Gdy pasażer siedzący obok nas w samolocie choruje, nie chcemy go wprawiać w zakłopotanie, więc nie zwracamy uwagi na jego dolegliwości. Sądzimy, że wkrótce poczuje się lepiej. Niewykluczone, iż po prostu źle znosi podróż. Może mieć nudności i krwotok z nosa, powietrze jest przecież suche i roz­rzedzone... Pytamy dyskretnie, czy możemy mu jakoś ulżyć. Nie odpowiada lub coś niewyraźnie mamrocze, zostawiamy go więc w spokoju, lecz wydaje się nam, że lot trwa w nie­skończoność. Może stewardesa coś poradzi. Zachowanie się ofiar zabójczego wirusa zmienia się do tego stopnia, że nie reagują na propozycję udzielenia pomocy. Są nastawieni nie­ufnie i nie życzą sobie, by ich dotykano. Nie chcą też roz­mawiać. Na pytania odpowiadają mruknięciem lub mono­sylabami. Ma się wrażenie, że trudno im znaleźć odpowiednie. — To potworne, przez co musieli przejść — powiedziała Laura, zastanawiając się, ile André z tego rozumie. — Obozy uchodźców w Turcji — a przecież Turcy nienawidzą ich. Sajii mówiła mi, że Kurdowie nie mają prawa używać w Turcji własnego języka..